12 April 2010

o współpracy fenomenologii z nauką

Archiwalnie, Konferencja: Człowiek we Wszechświecie (12-14.12.2008), Jak fenomenologia może współpracować z nauką?


Nie wierzę jednak w żaden sztywny izolacjonizm: ani filozofii od nauk empirycznych, ani tych nauk od filozofii. Zakazy metodologów pod tym względem i tak zostaną przekroczone, a poza tym to właśnie przez łamanie dotychczasowych kanonów rodzą się nowe paradygmaty, czyli dokonuje się postęp w poznaniu świat [1].
M. Heller

Znany jest sceptycyzm zarówno naukowców, jak i metodologów wobec rozwijanego przez fenomenologię aparatu pojęciowego. Czy jednak dyskwalifikuje on fenomenologią jako partnera dla nauki? Czy o fenomenologii powinno się mówić jedynie w kontekście historycznym?

Czym jest metoda fenomenologiczna? Na czym polega jej specyfika oraz komplementarność wobec innych podejść? Kwestię tę rozjaśnia przykład percepcji wzrokowej podany przez S. Gallaghera oraz D. Zahaviego[2]: podmiot patrzy przez okno i widzi swój zaparkowany samochód. Psycholog eksperymentalny będzie próbował wskazać rozwiązanie przyczynowe oraz wyjaśnić jak działa wizualna percepcja, używając pojęcia retinalu, tłumacząc mechanizm wydzielania neurotransmiterów czy przekazywania bodźców wzrokowych do ośrodka mózgu. Funkcjonalista pokaże, jak mechanizmy poznania wykonują swoją pracę, jaki rodzaj informacji musi być dostarczony (kolor, odległość, kształt), by zachodził proces widzenia „swojego samochodu”. Fenomenolog będzie natomiast zaczynał od opisu samego doświadczenia, odpowiadając na pytania: jaka różnica jest między widzeniem samochodu w tej chwili a przypominaniem go sobie lub zwykłym wyobrażaniem, jaką strukturę ma proces widzenia, że dostarcza znaczącego doświadczenia świata.



Powszechnie dopuszcza się wiele modyfikacji tzw. metody fenomenologicznej w zależności od specyfiki przeprowadzanych badań oraz potrzeb, lecz możemy wyróżnić jej cztery podstawowe elementy:
i) zawieszenie postawy naturalnej, epoché;
ii) redukcję fenomenologiczną;
iii) wariację ejdetyczna;
iv) intersubiektywne potwierdzanie (intersubjective corroboration).
Pierwszy i drugi z zabiegów epistemologicznych, którymi są wspomniane elementy, nie budzą zastrzeżeń – są wpisane w tradycję fenomenologiczną, wielokrotnie wykładane i wyjaśniane już we wczesnych pismach samego Husserla. Przez wariacją ejdetyczną rozumiana jest tu metoda prowadzącą ku Husserlowskiej naoczności kategorialnej: sposób wejścia podmiotu poznania w relację poznawczą z przedmiotem idealnym. Czego musielibyśmy pozbawić książkę, by ta przestała być jako taka rozpoznawana[3]? Eksperyment myślowy z dowolnie dodawanymi stronami, okładką, innym zszyciem ma prowadzić do możliwości poznania cech esencjalnych książki, które konstytuują „książkę jako książkę”. Podobny tok rozumowania i analizy ejdetycznej przeniesiony na grunt kognitywistyki może dawać ciekawe rezultaty - choćby odpowiedź na pytanie: jakie zmiany w samym procesie zapamiętywania, nie wpłyną na fakt posiadania danego wspomnienia, a które już owo konkretne wspomnienie zmodyfikują? Intersubiektywne potwierdzanie (intersubjective corroboration) ma zabezpieczyć przed zagrożeniem niekomunikowalności pozyskiwanych danych, ma ono wprowadzać pierwiastek naukowej intersubiektywności. Badacz może i powinien porównywać uzyskane przez siebie opisy fenomenologiczne z tymi uzyskiwanymi przez innych w myśl zasady: „nikt nie działa sam”.

Obszarem badań, który wydaje się być najbardziej otwartym i wypróbowanym wobec pary: nauka empiryczna – fenomenologia, jest opatrywana angielskim terminem neuroscience. Neurofenomenologia (neurophenomenology), jako efekt tej współpracy łączy trzy elementy: fenomenologiczną analizę doświadczenia, teorię systemów dynamicznych oraz eksperymentalną biologię systemową. Neurofenomenologia zakłada „wytrenowanie” w metodzie fenomenologicznej zarówno badaczy, jaki i poddawanych eksperymentom. Obie grupy mają opanować w praktyce umiejętność dokonywania redukcji fenomenologicznej oraz zawieszenia własnej postawy naturalnej, czyli odrzucania wszelkich przedzałożeń i teoretycznych podwalin, które dotyczą świadomości oraz procesu jej doświadczania. Eksperyment przywołany przez Gallaghera i Zahaviego[4], a wykonany przez Lutza opierał się na równoległych badaniach encefalografem (EGG) aktywności mózgu oraz raportach ustnych badanych. Przedmiotem była szybkość percepcji trójwymiarowych kształtów, które pojawiały się na ekranie. To, co do tej pory zawsze sprawiało trudność, to eksperymentalna kontrola parametrów subiektywnych (subjective parameters), do których należą: poziom uwagi, rozproszenia, spontaniczne procesy myślowe, przyjęta postawa i strategia wobec danego zadania itp. Lutz zaproponował rozwiązanie tego problemu właśnie przy pomocy metody fenomenologicznej: połączył dane uzyskiwane z raportów słownych (perspektywa pierwszoosobowa) z dynamiczną analizą procesów neurologicznych. Badani byli „wytrenowani” do opisu swoich własnych stanów świadomości: sposób ich wypowiedzi nie był przypadkowy, używali wcześniej wyuczonego sformalizowanego języka (np. propozycja kilka kategorii stanu przygotowania: pełna gotowość, częściowa, brak gotowości). Jednak pytania typu: czy uważasz, że to doświadczenie przypomina bardziej doświadczenie A, B, czy C? zastąpiono bardziej otwartymi: jakbyś opisał doświadczenie? Po wykonanych próbach raporty o stanie subiektywnym zostały skorelowane z wynikami uzyskanymi dzięki badaniu aktywności mózgu (EEG). Otrzymane rezultaty pozwoliły na bardziej szczegółową analizę; na odpowiedź na pytania: w którym wypadku decydujące znaczenie miała oceniona subiektywnie postawa badanego, jaka była korelacja pomiędzy nią a danymi z encefalogramów, a kiedy zaważyły tzw. obiektywne czynniki: np. długość pojawienia się danego trójwymiarowego kształtu itd. Eksperyment pokazał, że efekty uzyskane dzięki neurofenomenologii są dużo bardziej satysfakcjonujące od tych, otrzymywanych dzięki dotychczasowym standardowym metodom. Pojawia się źródło nowych danych, które jest jednocześnie analityczną zasadą organizacji i interpretacji pozostałych pozyskanych pomiarów.

Sam fakt deskrypcyjnego raportowania o stanie podmiotu uczestniczącego w badaniu nie stanowi jeszcze o zastosowaniu metody filozoficznej. Natomiast: a) metodologiczny nacisk na zawieszenie przez badanych własnych przekonań i teorii o danym doświadczeniu, b) zwrot ku indywidualnemu opisowi odczuwanego stanu (np. gotowości i skupionej uwadze), c) użycie w tym celu wyrażeń intersubiektywnie komunikowalnych, zbliżają nas już zdecydowanie do scharakteryzowanego wyżej podejścia fenomenologicznego.

Wobec krytycznego komentarza metodologów, że skłaniamy się do użycia określenia „fenomenologiczny” zawsze tam, gdzie metoda okazuje swoją słabość, a praktyka ma już potrzebę przepracowania tematu, ustosunkowuję się negatywnie. Stoję na stanowisku, że analogicznie jak w pozostałych naukach empirycznych, tak i w przypadku kognitywistyki praktyka naukowa będzie wypracowywała systematycznie coraz bardziej precyzyjne metody. Być może metoda fenomenologiczna będzie rezygnowała na drodze ewolucji ze swojego rodowodu na rzecz przejrzystych kryteriów stosowalności. Póki co zachowuje ona swój filozoficzny charakter w konfrontacji z nauką, a efekty jej stosowania są dobre – prowadzą do lepszego zrozumienia i poznania świata.



[1] M. Heller, „Jak możliwa jest «filozofia w nauce»?”; [w:] M. Heller, Filozofia i Wszechświat. Wybór pism., UNIVERSITAS, Kraków 2006, s. 5.
[2] Przykład przytoczony za: S. Gallagher, D. Zahavi, The Phenomenological Mind, Routledge, New York 2008, s. 6.
[3] Tamże, s. 27.
[4] Tamże, ss. 34-38.

No comments:

Post a Comment