29 April 2011

Miss or Mister Democracy?

Kurzfilmabend "Auf dem demekratischen Weg", Club der polnischen Versager in Berlin, 08.04.2011.

Inspiriert von dem Film "Miss Democracy" (Regi V. Romero) haben die Teilnehmern des Filmabends den besonderen Baum zusammen gebastelt. Jeder konnte sich als ein Mister oder eine Miss Democracy ausprobieren und auf die Frage - "Was bedeutet für mich Demokratie vor allem?" antworten. Alle Intuitionen, Meinungen und Ansichten wurden gesammelt und haben die Rolle den Blättern der demokratischen Pflanze bekommen.

Der Baum hat gezeigt wie unterschiedlich und auf wie viele Ebenen verstehen wir den Begriff "Demokratie". Also bedeutet Demokratie nur ein tatsächlich existierendes politisches System oder ein Ideal einer Regierungsform durch die Zustimmung der Mehrheit der Bürger? 
Mit philosophische Hilfe kommt John Dewey (1859-1952) mit Dreiteilung des Begriffs: Demokratie als Herrschaftsform, als Gesselschaftsform und als Lebensform. Die letzte war für Dewey unschätzbar, als eine Grundlage für alle soziale Beziehungen und Kommunikation in der Gesselschaft. Er hat auch diese Form - Lebensform und gleichzeitig eine soziale Idee - als die größte pedagogische und politische Aufgabe betrachtet. Hier gehören demokratischen Kompetenzen wie: Fairness, Toleranz, Solidarität, Partizipation usw. Hier können wir unsere Intuitionen und Vorstellungen über Demokratie, die ihre Platz auf dem Baum gefunden haben, anpassen.


22 April 2011

o projekcie "philosophical THINK tank" w Berlinie

"Filozofia dla aktywnych", z Mają Niestrój rozmawia Adam Gusowski, Polski Magazyn Radiowy/Funkhauseuropa/WDR, 20.04.2011, 12`30


05 April 2011

o Adamie współczesnym (1)

Etiuda filmowa "Stacja M12", reż. F.Bazyan (film poniżej)

Simply she stands at the cathedral’s
great ascent, close to the rose window,
with the apple in the apple-pose,
guiltless-guilty once and for all…
Eve, R.M. Rilke

Symbol daje do myślenia – P. Ricoeur

Zadumanie pierwsze. Niewiasta spostrzegła, że może to być rozkoszą dla oczu, że może dawać poznanie dobrego i złego. Zapytała więc: czy chcesz zobaczyć moją śmierd? Miast „skosztuj” – zwykłe „patrz”, owoc (malum) zerwany z drzewa mądrości. „Nie”. Bezimienny Adam pozostał w swoim raju.

Zadumanie drugie. Zastygła w oczekiwaniu na ratunek Ewa – płacąca dług niezawinionej winy od zarania ludzkości. Prosząca ciałem o ratunek inny od ostatecznego. Samotna z wypalonym piętnem grzechu pierworodnego. Wytrąć jej jabłko z dłoni… Nie wytrącił. Ona winna na zawsze, po kolejny i kolejny koniec.

27 March 2011

Ist Politik ohne Lüge möglich? (Diskussion)

Schon Thukydiedes hat gesagt, dass nicht nur dieser, der uns zur bösen Sachen überreden will, einen Kniff nutzen muss, aber auch dieser, der gute und nutzbare Ratschläge gibt, lügen muss, um das Vertrauen des Volkes zu gewinnen. Gehört die Lüge zu den notwendigen Faktoren in der Politik?

Das Gespräch mit Andreas Lorek (Fragment), Workshop: Wahrheit und Politik. Über die Lüge in der öffentlichen Diskussion, Berlin den 05.03.2011.




Weiteren Fragen des Interviews:
  • Ist die Lüge manchmal der effektivste und einfachste Art und Weise der politischen Wirkung? Durch Lügen kann man ein "gutes" Ziel erreichen, ohne etwas  erklären zu müssen. Diese Erläuterungen könnten falsch verstanden werden oder die staatlichen Geheimnise könnten dabei verletzt werden.
  • Gehört die Lüge zu dem Beruf "Politiker/Politikerin" - genau wie zu solchen Berufen wie: Schauspieler, Spion-Agent oder Anwalt?
  • Wird die Liebe zur Wahrheit auch von Politikern als politischer Wert betrachtet? Ist das unerfüllte Wahlversprechen  überhaupt als die Lüge wahrgenommen oder gehört es nur zu Methoden der typischen politischen Wirkung?
  • Sind die politische Tätigkeit und das Engagement  mit dem Begriff ethische Verantwortung in der Welt der Politik verbunden? Ist der Politiker, der lügt, bewusst dessen und darauf vorbereitet, die eventuellen Nachwirkungen zu übernehmen?

Ist Politik ohne Lüge möglich? (Mini-Umfrage)

22 February 2011

Czy perfekcjonizm może boleć?

-->Nie czyńmy życia bardziej nudnym, niż jest.

Oficjalna interpretacja Hymnu o Miłości św. Pawła sugeruje, iż miłości idealnej, samospełnienia człowiek na ziemi nie osiągnie. Nieoficjalne, najczęściej zsekularyzowane interpretacje zwykle usilnie polemizują z tą pierwszą. Czy naprawdę o to idzie? Czy perfekcjonizm i doskonałość są na tyle atrakcyjne, by poświęcać im swoje życie? Czy nie krzywdzimy drugiego, polerując swój wizerunek, ustawicznie go ulepszając; kompulsywnie uważając, by ktoś nie odkrył naszej słabości? Dlaczego się siebie wstydzimy?


Abstrahując od wyjaśnień stricte psychologicznych względnie psychoanalitycznych, uważam, iż dążenie to implikowane jest lękiem człowieka. Boimy się braku akceptacji, odrzucenia, krytyki, wyśmiania. Jesteśmy wrażliwi – boimy się bólu. Im bardziej perfekcyjni, tym mnie narażeni na niebezpieczeństwa czyhające na nasze ego. Im więcej znamy metod na udoskonalenie siebie, tym pewniejsi jesteśmy. Im bardziej jesteśmy doskonali, tym mniej ufamy innym, tym rzadziej wierzymy, że są okazje, kiedy możemy być sobą, kiedy mamy możliwość pełnić najbliższą nam rolę społeczną – nas samych. Tak bardzo jesteśmy przekonani o magicznej sile ideału, że z czasem oczekujemy go od innych. Anonse matrymonialne: „Poszukuję takiej, o takich, z takimi”, profile internetowe: „Jestem taka, taka i tylko taka”, seminarium duchowne: „Dla tych, tamtych, ale dla nich nie”, życie wieczne: „Wyłącznie dla was, ale pod warunkiem…”. Co się dzieje, kiedy dziwnym trafem nie znajdujemy ideału lub gdy ktoś odkryje, że jesteśmy zwyczajni? Złość, gniew, zaprzeczenie, zrównanie z ziemią, smutek, zdziwienie, nierozumienie… Czy perfekcjonizm może boleć? Może. Bardzo. Czy można kochać/ lubić kogoś za to, jaki jest naprawdę? Można. Bardzo. Czerpmy z filozofii…

Tadeusz Bartoś w wielu swoich publikacjach nawiązuje do wizji świata zaproponowanej przez Tomasza z Akwinu[1]. Opisywał on Boga jako największą Wolność i Miłość. Miłość w tym sensie, że daje człowiekowi wszystko i nic Go w tej materii nie ogranicza. Wolność zaś, którą się w tym działaniu kieruje, ma zachęcić człowieka do szukania prawdy na własną rękę, bez podporządkowywania się innym. Tomasz uważał, że wszystko co robimy, jest implikowane dobrem ogólnym, które nas niejako przyciąga. Jednocześnie posiadamy wrodzony dar podejmowania autonomicznych decyzji, które in re mają owo dobro mnożyć. Tomasz twierdzi, że tylko ci są wolni, którzy dokonują samodzielnych wyborów – ten atrybut upodabnia ich do Boga. Jak pisze Bartoś, nawiązując do Leszka Kołakowskiego: „Człowiek nie może być wolny, jeśli zasadą jego postępowania nie jest jego sumienie, a jedynie przyjęte z góry zasady jakiegoś kodeksu etycznego (…). Tak bowiem może być ukształtowana raczej bezmyślność, ślepe i bierne posłuszeństwo, życiowa reaktywność”[2]. A czymże innym jest perfekcjonizm, jak nie wyłącznie zastosowanym algorytmem?... A czymże innym jest doskonałe życie, jak nie wyłącznie nudną egzystencją?...


„Bieg życia ludzkiego jest wytyczony, droga natury jest jedna i prosta; w każdym okresie życia człowiek ma inne, właściwe wiekowi cechy: jako dziecko jest nieporadny, w młodości – śmiały i porywczy, w wieku męskim nabiera już powagi, na starość staje się w pełni dojrzały”[3]. Dojrzały nie znaczy doskonały. Pamiętać o złotym środku

Żyjesz czy tylko oddychasz?


Nie czyńmy zatem życia bardziej nudnym i bolesnym, niż jest. Na zdrowie!


patrycja.kniejska@onet.eu


[1] Zob. T. Bartoś, Metafizyczny pejzaż: świat według Tomasza z Akwinu, Homini, Kraków 2006, s. 48-83.
[2] Idem, Wolność, równość, katolicyzm, W.A.B., Warszawa 2007, s. 82.
-->

08 February 2011

Potrzebne są parytety!

Dostałem na ulicy gazetkę "Dlaczego?", nr 2 (126), luty 2011. Artykuł z pierwszej strony: "Jak zdobyć fortunę przed trzydziestką?" (s. 23-33).

Najpierw "Polska liga młodych bogaczy":

M. Popowicz, M. Gralewski, D. Bratko, M. Sadowski, M. Zawisza, M. Matyjaszczyk, K. Cebulski, B. Farjaszewski, A. Drózd.
Następnie "Światowa ekstraklasa młodych krezusów":

M. Zuckerberg, J. Kushner, D. Moskovitz, F. Hariri, A. Mason, E. Saverin, B. Ross, J. Larkins, A. Tew.

Dostrzegam pewną prawidłowość. Sami mężczyźni. (może coś przegapiłem i artykuł miał być o mężczyznach - choć nigdzie nie znalazłem wzmianki na ten temat...)

Wnioski?

Potrzebne są parytety! ;)

01 February 2011

Funkcja matury

Słyszę dziś rano w telewizji, że wiedza potrzebna do zdania matury jest nieprzydatna w życiu. Z drugiej strony, dorośli ludzie nie posiadają elementarnych wiadomości wymaganych od maturzysty. Jedno i drugie sformułowane było w konwencji zarzutu - że taka matura jest niepotrzebna, że powinny wrócić egzaminy wstępne na studia itd. (to tak w skrócie i nieco chaotycznie - ale chyba czujecie, o co chodzi).

To jakieś kompletne nieporozumienie. Wynika z niezrozumienia funkcji matury. Matura nie jest sprawdzianem wiadomości niezbędnych do normalnego życia. Taką wiedzę i umiejętności nabywa się w przedszkolu i pierwszych klasach szkoły podstawowej: czytanie, pisanie, liczenie, robienie kanapek, posługiwanie się igłą i nitką itd. Matura pełni zupełnie inną funkcję. Jak słusznie się mówi, jest to "egzamin dojrzałości" - dodałbym: intelektualnej. Egzamin, który ma zweryfikować: (1) umiejętność celowego przyswojenia sobie pewnego zakresu informacji oraz (2) wykorzystanie go do rozwiązania określonych problemów w sferze pojęć (zadania maturalne). I tylko tyle!

Potem spokojnie można TO wszystko zapomnieć. Ale uwaga: pytanie, CO się zapomina? Zapominamy informacje, konkrety podstawione w miejsce zmiennej: to że w tym-a-tym roku jakiś tam król się koronował, że ten-a-ten bohater epopei powiedział to-a-to, itd. Nie pozbywamy się natomiast dobrze wypracowanych umiejętności: strategii świadomego uczenia się, cierpliwości, organizowania czasu, przetwarzania informacji, odtwarzania teoretycznej wiedzy w sytuacjach praktycznych itd.

Wychodząc z tego założenia wyjaśnia się, czemu ważna jest matura z matematyki - tutaj ćwiczy się właśnie sposób rozumowania na płaszczyźnie abstrakcji.
Po drugie wyjaśnia się, czemu matura jest ważnym sprawdzianem dla osób mających aspiracje, aby studiować na uczelni wyższej. Osoby, które nie nabędą ww. umiejętności na dostatecznym maturalnym poziomie, mogą sobie po prostu nie dać rady z kilkoma/kilkunastoma takimi "maturami" w czasie sesji egzaminacyjnej. Chodzi rzecz jasna o umiejętność nauczenia się - in abstracto - czegokolwiek, a nie o konkretną wiedzę z danej dziedziny.
Po trzecie zarzut, że wiedza maturalna nie jest przydatna w życiu, okazuje się bezsensowny, ponieważ konkretna WIEDZA nie ma tutaj żadnego znaczenia.