Showing posts with label filozofia polityki. Show all posts
Showing posts with label filozofia polityki. Show all posts

21 January 2013

Hannah Arendt (film)

Hannah Arendt (2012); reżyseria: M. von Trotta; scenariusz: M. von Trotta, P. Katz; produkcja: Francja, Kanada, Niemcy, Izrael.

Wybierając się na film Margarethe von Trotta Hannah Arendt, bardziej się obawiałam, niż odczuwałam ekscytację. Zastanawiałam się, jak kino może oddać postać kobiety filozofa czy - jak sama zwykła siebie nazywać - teoretyka polityki, której myśl jest tak intensywnie obecna we współczesnym dyskursie metapolitycznym. Arendt żywiła silne przekonanie o powtarzalności wydarzeń, a za jedyny sposób na uchronienie się przed błędami przeszłości, uważała krytyczne myślenie. Jej dziedzictwem jest więc ciągłe rozczytywanie pozostawionej przez nią filozofii we współczesnych kontekstach. I tak się dzieje. Arendt jest wciąż czytana, słuchana, a nawet oglądana (online dostępne są fragmenty wywiadów). Jak więc zastąpić jej twarz inną, jak odtworzyć charakterystycznie zachrypnięty głos? Chyba jedynie papieros w dłoni jako stały atrybut filozofki nie może budzić kontrowersji. Dodatkowo problematyka społecznej odpowiedzialności, roli jednostki, banalności zła, prawdy i polityki podana na sposób filozoficzny przy użyciu wypracowanego, ale i hermetycznego aparatu pojęciowego, nie wydaje się być bardzo "kinowa".



05 May 2011

O demokracji. "Politeia" Platona

W ramach krytycznego namysłu nad pojęciem demokracji - o i po lekturze VIII Księgi Państwa Platona.


Zastanawiając się nad pojęciem demokracji - jako ustroju, formy życia społecznego, czy też zbioru pewnych kompetencji jednostki (idąc tropem trójpodziału Deweya[1]), powróciłam do lektury jednego z najistotniejszych Platońskich dialogów Politei oraz zawartej w nim krytyki ustroju demokratycznego. Z punktu widzenia Hannah Arendt jest to pierwsze dzieło traktujące o polityce z perspektywy w pełni filozoficznej, będące jednocześnie źródłem trwałego podziału pomiędzy obiema dyscyplinami[2]. Powstało, gdy polis pogrążało się w politycznym kryzysie, a pytania o jego przyszłość czy miejsce i rolę obywateli były bardziej niż aktualne. Wtedy to Platon przeciwstawił politycznemu działaniu filozoficzną refleksję, stawiającą w centrum zainteresowania sens i wartości, a porzucającą myślenie zorientowane na pożądane cele. Tego rodzaju namysł może wydać się również interesujący w czasach współczesnych – czasach zwątpienia w celowość działalności politycznej lub braku zainteresowania nią (swoistej powszechnej apolityczności).

29 April 2011

Miss or Mister Democracy?

Kurzfilmabend "Auf dem demekratischen Weg", Club der polnischen Versager in Berlin, 08.04.2011.

Inspiriert von dem Film "Miss Democracy" (Regi V. Romero) haben die Teilnehmern des Filmabends den besonderen Baum zusammen gebastelt. Jeder konnte sich als ein Mister oder eine Miss Democracy ausprobieren und auf die Frage - "Was bedeutet für mich Demokratie vor allem?" antworten. Alle Intuitionen, Meinungen und Ansichten wurden gesammelt und haben die Rolle den Blättern der demokratischen Pflanze bekommen.

Der Baum hat gezeigt wie unterschiedlich und auf wie viele Ebenen verstehen wir den Begriff "Demokratie". Also bedeutet Demokratie nur ein tatsächlich existierendes politisches System oder ein Ideal einer Regierungsform durch die Zustimmung der Mehrheit der Bürger? 
Mit philosophische Hilfe kommt John Dewey (1859-1952) mit Dreiteilung des Begriffs: Demokratie als Herrschaftsform, als Gesselschaftsform und als Lebensform. Die letzte war für Dewey unschätzbar, als eine Grundlage für alle soziale Beziehungen und Kommunikation in der Gesselschaft. Er hat auch diese Form - Lebensform und gleichzeitig eine soziale Idee - als die größte pedagogische und politische Aufgabe betrachtet. Hier gehören demokratischen Kompetenzen wie: Fairness, Toleranz, Solidarität, Partizipation usw. Hier können wir unsere Intuitionen und Vorstellungen über Demokratie, die ihre Platz auf dem Baum gefunden haben, anpassen.


17 July 2010

Hannah Arendt: O prawdzie i polityce (cz. 4)

Günter Gaus w wywiadzie z Hannah Arendt, ZDF, 28.10. 1964
http://www.rbb-online.de/zurperson/interview_archiv/arendt_hannah.html
Tłumaczenie własne.

...
GG: Proszę opowiedzieć.

HA: I tak miałam zamiar wyemigrować. Od razu byłam zdania: Żydzi nie mogą zostać. Nigdy nie było moją intencją, błąkać się po Niemczech jako tzw. obywatel drugiej kategorii, bez względu na formę. Poza tym uważałam, że sprawy będą miały się gorzej. Mimo wszystko też, ostatecznie nie opuściłam kraju w całkowicie pokojowy sposób. I muszę powiedzieć, że czułam z tego powodu ulgę. Zostałam aresztowana, musiałam nielegalnie przekroczyć granicę - opowiem Panu o tym zaraz - ale poczułam satysfakcję. Myślałam, że przynajmniej cokolwiek zrobiłam! Przynajmniej nie pozostałam niewinna. O to nie powinien mnie nikt pomówić.
Okazję w tamtym czasie dała mi Organizacja Syjonistyczna. Byłam zaprzyjaźniona z paroma osobami, które ją prowadziły, przede wszystkim z jej ówczesnym prezydentem, Kurtem Blumenfeldem. Sama nie byłam jednak Syjonistką. Nie próbowano mnie też nią uczynić. Jednakże zawsze pozostawałam w pewnym sensie pod wpływem Syjonizmu; głównie w kwestii krytyki, samokrytyki, którą Syjoniści rozwijali wśród narodu żydowskiego. Pozostawałam pod takim wpływem, pod wrażeniem, ale politycznie nie miałam nic wspólnego. Raz, w 33, Blumenfeld i jeszcze jeden, którego Pan nie zna, wyszli z propozycj
ą i powiedzieli: chcemy stworzyć zbiór wszystkich antysemickich wypowiedzi na niższych szczeblach. Zebrać wypowiedzi płynące ze stowarzyszeń: różnych rodzajów organizacji zawodowych, wszystkich możliwych fachowych czasopism, w skrócie: wszystko to, co nie jest znane zagranicą. Taki zbiór przedstawić później jako tzw. okropną propagandę ("Greuelpropaganda") - jak zwykło się to nazywać.
Nie mógł tego zrobić nikt, kto był zaangażowany w Organizacj
ę Syjonistyczną. Bo gdyby wpadł, wpadłaby cała organizacja.

GG: Naturalnie.

HA: To jasne. Zapytał mnie: "chcesz to zrobić?" Odpowiedziałam: "oczywiście". Byłam bardzo zadowolona. Po pierwsze wydawało mi się to sensowne, po drugie miałam poczucie, że jednak można coś jeszcze zdziałać.

GG: To w związku z tym została Pani aresztowana?

HA: Tak. Tak zostałam złapana. Miałam dużo szczęścia. Wyszłam po ośmiu dniach, ponieważ urzędnik, który mnie przesłuchiwał był moim przyjacielem. To był uroczy mężczyzna. Był pierwotnie w policji kryminalnej i awansował do wydziału politycznego. Nie miał o niczym pojęcia. Co on tam powinien? Zawsze mi powtarzał: "zazwyczaj sadzają kogoś naprzeciwko, a ja tylko na niego popatrzę i już wiem, jak to jest. Ale co mam zrobić z Panią?"

GG: To było w Berlinie?

HA: To było w Berlinie. Musiałam niestety okłamać tego mężczyznę. Nie mogłam wydać Organizacji. Opowiadała mu historie pełne fantazji, a on zawsze powtarzał: "ja tu Panią przyprowadziłem, ja Panią stąd wyciągnę. Niech Pani nie bierze prawnika! Żydzi nie mają teraz pieniędzy! Proszę oszczędzać!" W międzyczasie Organizacja załatwiła mi prawnika. Oczywiscie poprzez swoich członków. Odesłałam go, ponieważ mężczyzna, który mnie aresztował, miał taką otwartą, przyzwoitą twarz. Zdałam się na niego i pomyślałam, ze to lepsze wyjście niż jakikolwiek prawnik, który sam się boi.

GG: Wyszła Pani i mogła opuścić Niemcy?

HA: Wyszłam, lecz musiałam uciekać przez zieloną granicę , gdyż sprawy oczywiście rozwijały się dalej.

...

28 April 2010

Hannah Arendt: O prawdzie i polityce (cz. 3)

Günter Gaus w wywiadzie z Hannah Arendt, ZDF, 28.10. 1964
http://www.rbb-online.de/zurperson/interview_archiv/arendt_hannah.html
Tłumaczenie własne.

GG: Zagadnienia teorii polityki, wraz z tematem politycznych zachowań i działań, zajmują dzisiaj centralne miejsce w Pani pracy. Wobec takiego stanu rzeczy, wydaje mi się niezwykle interesującą wymiana listów, która miała miejsce między Panią a Profesorem Scholemem. Tam napisała Pani, jeśli mogę zacytować, że "w młodości nie interesowała się ani polityką, ani historią". Wyemigrowała Pani z Niemiec, Pani Arendt, jako Żydówka w 1933 roku. W tamtym czasie miała Pani 26 lat. Czy to, iż zajęła się Pani zawodowo polityką, wbrew wcześniejszemu brakowi zainteresowania, było związane z tym faktem?

HA: Oczywiście. W roku 33 brak zainteresowania nie był już możliwy. Wcześniej zresztą też nie.

GG: Obudziło się też wcześniej i Pani zainteresowanie?

HA: Tak, naturalnie. Z napięciem czytałam gazety. Miałam swoje poglądy. Nie należałam do żadnej partii, nie miałam takiej potrzeby. Od roku 31 byłam mocno zaskoczona faktem, że naziści mogli dojść do sterów. Stale dyskutowałam z innymi ludźmi o powstałym problemie. Systematycznie zajęłam się jednak tymi kwestiami właściwie dopiero na emigracji.

GG: Mam dodatkowe pytanie wobec tego, co teraz Pani powiedziała. Nawiązując do zaskoczenia w roku 1931, gdy dojściu do władzy nazistów nie można już było zapobiec, nie czuła Pani potrzeby, by się aktywnie przeciwstawić, np. zapisać się do jakiejś partii - czy nie uważała Pani tego za sensowne?

HA: Ja osobiście nie miałam tego za sensowne. Gdybym za takie to uznała - to wszystko jest trudne teraz do opowiedzenia z pamięci - zapewne coś bym zrobiła. Uważałam to za beznadziejne.

GG: Czy jest w Pani pamięci jakieś specjalne zdarzenie, które pozwoliłoby określić czas Pani zwrotu ku polityce?

HA: Mogę tak nazwać 27 lutego 1933 roku, płonący Reichstag oraz pierwsze nielegalne aresztowania tej samej nocy. Ten tak zwany areszt ochronny (Schutzhaft). Wie Pan, ludzie trafiali do piwnicy Gestapo lub obozów koncentracyjnych. Co się tam działo, było potworne, dziś często przyćmiewają to późniejsze sprawy. To był dla mnie bezpośredni szok, od tego momentu poczułam się też odpowiedzialna. Co znaczy, że nie podzielałam więcej zdania, iż można w obecnej sytuacji jedynie obserwować. Starałam się pomóc w różnych rzeczach. Ale to, co mnie ostatecznie z Niemiec wygnało - jeśli powinnam to opowiadać... Nigdy tego nie mówiłam, ponieważ jest całkiem bagatelne...

...

25 April 2010

Hannah Arendt: O prawdzie i polityce (cz. 2)

Günter Gaus w wywiadzie z Hannah Arendt, ZDF, 28.10. 1964
http://www.rbb-online.de/zurperson/interview_archiv/arendt_hannah.html
Tłumaczenie własne.


GG: Pani praca - z pewnością jeszcze dojdziemy do szczegółów - jest w znacznej części nakierowana na poznanie warunków, w jakich ma miejsce polityczna działalność oraz polityczne zachowanie. Chciałaby Pani szeroko oddziaływać poprzez swoje dzieła? Czy - być może - nie wierzy Pani, iż takowy wpływ jest w dzisiejszych czasach w ogóle możliwy? A może upowszechnienie się tych myśli, postrzegane jest przez Panią jedynie jako efektem uboczny?

HA: Wie Pan, to jest ponownie taka sprawa. Jeśli mam mówić szczerze, to gdy pracuję, nie jestem zainteresowana własnym oddziaływaniem.

GG: A gdy praca jest gotowa?

HA: Tak, wtedy ja zakończyłam swoją część. Dla mnie jest jedna najbardziej istotna kwestia: ja muszę rozumieć. Do rozumienia zaliczam w tym przypadku również pisanie. Pisanie jest częścią procesu zrozumienia.

GG: Gdy Pani pisze, służy to Pani własnemu, lepszemu poznaniu?

HA: Tak, gdyż w tym momencie pewne rzeczy są jasno przyporządkowane. Wyobraźmy sobie, że człowiek miałby doskonałą pamięć, taką, że mógłby zapamiętać faktycznie wszystko, o czym myśli. Wątpię, znając swoje lenistwo, żebym w takiej sytuacji cokolwiek notowała.
Co jednak uważam za konieczne, to sam proces myślenia. Jeśli mam z takim do czynienia, osobiście jestem zadowolona. Jeśli udaje mi się do tego, podczas pisania wyrażać się adekwatnie, ponownie jestem zadowolona.
Pyta Pan o oddziaływanie. Jest to - jeśli mogę sobie pozwolić na odrobinę ironii - bardzo męskie pytanie. To mężczyźni szalenie chętnie wywierają wpływ; ja widzę to poniekąd z zewnątrz. Moje własne oddziaływanie? Nie, ja pragnę rozumieć. I gdy inni ludzie rozumieją pewne sprawy tak samo, w tym samym sensie, jak ja je pojęłam - daje mi to rodzaj wyzwolenia, jak uczucie bycia w rodzinnych stronach.

GG: Pisze Pani lekko, formułuje Pani lekko zdania?

HA: Czasami tak, czasami nie. Ale ogólnie mogę powiedzieć, że nie piszę nigdy bez tzw. przepisywania.

GG: Po uprzednim przemyśleniu?

HA: Tak. Wiem dokładnie, co chcę napisać. Wcześniej nie piszę. Najczęściej spisuję jedynie notatki. To idzie stosunkowo prędko, gdyż uzależniona jestem właściwie jedynie od własnego tempa pisania na maszynie.

...

24 April 2010

Hannah Arendt: O prawdzie i polityce (cz. 1)

Günter Gaus w wywiadzie z Hannah Arendt, ZDF, 28.10. 1964
H. Arendt, Von Wahrheit und Politik. Interview und Vortraege, Der Hoerverlag. Tłumaczenie ze słuchu, własne.

GG: Pani Arendt, jest Pani pierwszą kobietą, która będzie sportretowana w ramach tego cyklu. Pierwszą kobietą, która zgodnie z powszechnie panującym wyobrażeniem, uprawia męski zawód - jest Pani filozofem (Philosophin). Nawiązując do tego spostrzeżenia, przejdę do pierwszego pytania: uważa Pani swoją rolę w kręgu filozofów, pomimo uznania oraz szacunku jakim jest Pani darzona, jako pewną osobliwość? Czy dotykamy tym samym tematu emancypacji, który dla Pani jako taki nigdy nie istniał?

HA: Obawiam się, że muszę na początku zaprotestować. Nie należę do grona filozofów. Moim zawodem, jeśli można w ten sposób o tym mówić, jest teoria polityki. Nie czuję się w żadnym wypadku filozofem, nie jestem nim i jak sądzę, nie jestem też do tego kręgu zaliczana - wbrew Pańskiemu uprzejmemu stwierdzeniu.
Ale zajmijmy się drugim pytaniem, które pojawiło się w Pańskiej uwadze. Powiedział Pan, że jest to zajęcie powszechnie uznawane za męskie, co jednak nie znaczy, że musi takim pozostać. Może tak być z pewnością, że kobieta kiedyś zostanie filozofem.

GG: Ja właśnie miałem Panią za taką.

HA: Tak, przeciwko temu nic nie mogę zrobić. Ja sama jednak pozostaję innego zdania - według mnie nie jestem filozofem. Moim zdaniem traktuję filozofię całkowicie instrumentalnie. Studiowałam ją, jak Pan wie, nie oznacza to jednak, że przy filozofii pozostałam.

GG: Cieszę się, że doszliśmy do tego punktu. Chciałbym wiedzieć więc, gdzie widzi Pani różnicę pomiędzy filozofią polityki a swoją pracą jako profesora od teorii politycznej? Gdy myślę nad serią Pani dzieł, nad "Vita activa", pragnę pomimo wszystko wpisywać Panią w rubryce "filozof". Przynajmniej tak długo, póki nie wskaże Pani własnego rozumienia linii granicznej przebiegającej pomiędzy tymi obszarami - o co teraz Panią proszę.

HA: Różnica tkwi w rzeczy samej w sobie. Wyrażenie "filozofia polityki", którego ja unikam, to wyrażenie obciążone balastem wynikającym z tradycji. Gdy o tych sprawach mówię, w tonie akademickim czy też nie, wspominam zawsze, że pomiędzy filozofią oraz polityką istnieje rodzaj napięcia. Mianowicie pomiędzy człowiekiem filozofującym oraz pomiędzy człowiekiem, działającą istotą, istnieje napięcie, które w tym znaczeniu w filozofii przyrody nie występuje. Filozof stoi wobec natury jak wszyscy pozostali ludzie. Gdy się nad nią zastanawia, mówi w imieniu całej ludzkości - nie pozostaje politycznie neutralnym, przynajmniej nie od czasów Platona.

GG: Rozumiem...

HA: Większość filozofów - wyjąwszy jedynie kilku, wyjąwszy Kanta - przejawia wiele wrogości wobec polityki. Wrogości, która jest wyjątkowo ważna dla całości, gdyż nie stanowi jednostkowego, personalnego problemu, a odnosi się do istoty samej rzeczy.

GG: Pragnie Pani uniknąć postawy wrogości wobec polityki, gdyż mogłaby ona obciążać Pani pracę?

HA: Nie chcę przyjmować postawy wrogości, co oznacza, że chcę widzieć politykę w pewnym sensie niezmąconym przez filozofię wzrokiem.

GG: Rozumiem. Jeszcze raz wracając do tematu emancypacji, był to dla Pani problem?

HA: Tego typu problemy naturalnie pojawiają się zawsze, choć ja właściwie jestem staromodna. Zawsze byłam zdania, że istnieją zajęcia, które nie są szykowne dla kobiet, nie przystoją im - jeśli mogę się tak wyrazić. Nie wygląda dobrze, gdy kobieta rozkazuje, powinna ona unikać znalezienia się w takiej pozycji, jeśli pragnie zachować kobiece wartości. Czy mam w tym wypadku rację czy nie - nie wiem. Ja sama skierowałam się w tym kierunku dość nieświadomie. Ten problem (emancypacji) prywatnie nie grał dla mnie żadnej roli. Ja po prostu robiłam to, co robić chciałam. Nigdy nie zastanawiałam się, czy kobieta powinna robić coś, co normalnie robią mężczyźni. Osobiście ten temat mnie nigdy nie poruszał.

...

Wywiad jest dostępny tutaj

18 April 2010

G. Schwan i społeczeństwo obywatelskie

"Rola społeczeństwa obywatelskiego oraz społecznych zaangażowań wolontariackich w Europie Środkowej i Wschodniej", spotkanie z Prof. Dr Gesine Schwan, Schwarzkopf-Stiftung i GFPS e.V. ( 16.04.2010)


Gesine Schwan - z wykształcenia politolog, filozof oraz historyk, obecnie aktywny niemiecki polityk (SPD), pełnomocnik rządu ds. Polski.

Kilka sformułowanych przez Schwan myśli:
  • społeczeństwom dopiero zmierzającym ku modelowi społeczeństwa obywatelskiego, szczególnie w fazie transformacji ustrojowych w państwie czy też zaraz po nich, potrzebne są oddolne ruchy społeczno-polityczne, problem tkwi jednak w tym, że nie ma ich tradycji;
  • wszelkie podejmowane inicjatywy: charytatywne, sportowe, społeczne, proekologiczne itp. są wyrazem dojrzałości pewnego środowiska, grupy. W społeczeństwie obywatelskim kluczową rolę odgrywają zaangażowania polityczne - to właśnie one są miernikiem dojrzałości oraz samoświadomości obywateli;
  • autonomiczność i autentyczność ruchów społecznych jest ważnym faktorem, a staje w obecnych czasach coraz częściej pod znakiem zapytania. Każdorazowo muszą padać pytania o źródła finansowania oraz ewentualne grupy interesów, które mogłyby zyskać przy promocji danych idei.
Uno verbo
Jeśli przyjąć, że demokracja jest zestawieniem pewnej racjonalności z politycznym porządkiem [NIDA-RUEMELIN, 205], to możemy uznać iż zaangażowania społeczno-polityczne konkretnych jednostek stanowią przejaw racjonalności indywidualnej, a społeczeństwo obywatelskie jest wyrazem racjonalności kolektywnej.

NIDA-RUEMELIN: J. Nida-Ruemelin, Politische Philosophie der Gegenwart. Rationalitaet und politische Ordnung, Paderborn 2009.