05 May 2012

Głos w dyskusji - "słaba", "silna" płeć?

W ramach komentarza do dyskusji:"Słaba", "silna" płeć? (Opole, Cafe Tequila, 26.04.12).
"Spotkanie z Malwiną Popiołek i Dominiką Hamerlą było kontynuacją dyskusji o mężczyznach i kobietach. Tym razem prelegentki pragnęły poddać pod dyskusję dwa różne spojrzenia na płeć. Dominika Hamerla skupiła się na biologicznych uwarunkowaniach związanych z płcią (ang. sex), a jej głównym tematem jest teoria mówiąca o zagrożeniu biologicznego istnienia płci męskiej. Z kolei Malwina Popiołek przedstawiła problem płci z punktu widzenia społecznych uwarunkowań (ang. gender), jak społeczne konsekwencje emancypacji kobiet, czy kondycja roli społecznej współczesnych mężczyzn, by na koniec zastanowić się nad tym, czy grozi nam matriarchat." (Źródło: https://www.facebook.com/events/198243473624919/)
M.N.: W mojej opinii nazywanie jednej płci słabą a drugiej silną, jest wspieraniem stereotypów, niekorzystnych w swych konsekwencjach społecznych zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Bycie płcią silną kojarzone jest z obowiązkami i ochronę płci słabej, zwolnionej w naturalny sposób z podobnych zobowiązań wobec płci silnej. Taki podział mógłby być uzasadniony, gdybyśmy mieli do czynienia z twardym, stałym podziałem ról (bez względu na to jaka rola byłaby przypisywana kobiecie, a jaka mężczyźnie). Obecnie model rodziny, lokalnej społeczności, społeczeństwa wydają się być w fazie przeobrażeń, szczególnie wobec faktu przyspieszenia procesów globalizacyjnych. Podział na silnych i słabych nie sprzyja konstruktywnej dyskusji, która winna być prowadzona przez równouprawnione strony. Dyskusja taka jest i będzie konieczna, byśmy mogli sprostać nadchodzącym wyzwaniom - tym o charakterze biologicznym oraz tym kulturowym. 

Zapraszam do dyskusji.

06 February 2012

Drugie myśli o paradygmacie. Ewolucja poglądów Thomasa S. Kuhna?

W Strukturze rewolucji naukowych  Thomas S. Kuhn, jeden z najsławniejszych filozofów i historyków nauki, przedstawił swoją nowatorską koncepcję natury i rozwoju nauki. Centralną rolę w tej koncepcji odgrywa pojęcie „paradygmatu”. Kuhn uważał, że zanim dana dyscyplina naukowa przyjmie postać dojrzałą, poprzedza ją okres przedparadygmatyczny, kiedy to rywalizują ze sobą różne szkoły. Dopiero po jednomyślnym przyjęciu przez większość przedstawicieli tej dyscypliny jednego wspólnego paradygmatu rozpoczyna się okres nauki normalnej, w ramach której można wreszcie prowadzić owocne badania. Nauka normalna nieustannie ma do czynienia z niezgodnymi z paradygmatem faktami, które uczeni próbują jednak rozwiązać na gruncie tego paradygmatu. Gdy uczeni uznają ostatecznie, że rzeczywiście natrafili na anomalie, nauka normalna wchodzi w fazę kryzysu i zaczynają się badania nadzwyczajne, z których może wyłonić się nowy paradygmat, tłumaczący owe anomalie. Przyjęcie nowego paradygmatu to rewolucja naukowa. Kuhn mówił o rewolucji, gdyż kolejne paradygmaty są niewspółmierne, czyli sprzeczne ze sobą – mogą różnić się pod względem ontologicznym, metodologicznym i językowym. Akceptacja nowego paradygmatu oznacza zatem zerwanie z dawną wizją świata i rozumieniem naukowości.

27 January 2012

Pojęcie paradygmatu w ujęciu Thomasa Kuhna

Thomas Samuel Kuhn (1922-1996) był z wykształcenia fizykiem. Po tym, jak zaproponowano mu, aby wygłosił wykład z fizyki dla laików w dziedzinie nauk przyrodniczych, Kuhn przeniósł jednak swoje zainteresowania na teren historii nauki. Owocem badań Kuhna w tej dziedzinie jest wydana po raz pierwszy w 1962 roku książka, w której przedstawił on swoją koncepcję na temat istoty i rozwoju nauki – Struktura rewolucji naukowych . Twierdzenia zawarte w tej książce silnie oddziałały na różne kręgi intelektualne, w tym przede wszystkim na filozofów i historyków nauki, ale także na naukowców czy nawet socjologów i psychologów. Według Kazimierza Jodkowskiego „Przyczyną tego było zarówno nowatorskie ujęcie rozwoju nauki, jak też wiele kontrowersyjnych tez” . W odróżnieniu od wcześniejszych ujęć pozytywistów logicznych czy Karla R. Poppera, którzy przyjmowali ponadhistoryczne kryteria naukowości, Kuhn był przedstawicielem uhistorycznionej filozofii nauki. W tym ujęciu rozumienie naukowości zmienia się z upływem czasu .
    Celem mojego tekstu jest przedstawienie podstawowych kategorii w ujęciu Kuhna oraz ich związku z kuhnowską wizją rozwoju nauki.

Pojęcie paradygmatu
   
Centralną rolę w koncepcji Kuhna odgrywa pojęcie „paradygmatu”. Przez paradygmat Kuhn rozumiał „powszechnie uznawane osiągnięcia naukowe, które w pewnym czasie dostarczają społeczności uczonych modelowych problemów i rozwiązań”.

02 January 2012

Czas ucieka, wieczność czeka...

Wadowice, Polska: inskrypcja na zegarze słonecznym (źródło)


Tak rozumiem to zdanie:

Czas jest tym, co ucieka. Przelewa się przez palce. Niknie. Nie może nie uciekać. Czas jest uciekający, a to, co uciekające – wskazuje na czas.

Czas nie ucieka „sobie”, lecz temu, kto żyje w odniesieniu do czasu – kto właściwie sam jest czasowy (by nie rzecz: na chwilę). Ucieka temu, kto chciałby go zatrzymać, utrwalić, i w tym trwaniu pozbawić go jego uciekającej istoty. Ucieka człowiekowi.

Wieczność jest tym, co czeka. Nie może nie czekać. Wieczność jest czekająca, a to, co czekające – wskazuje na wieczność. Nie czeka „na nas” ani „nas kiedyś”, nie na siebie ani coś innego poza sobą, lecz w sposób trwały i czysty: czeka zawsze i na nic. Wieczność jest tym, co czekające w nas, a skoro czekające w tym, co czasowe, to czekające tak, by nas unicestwić.

Wieczność nas stale unicestwia, wskazując na Nic naszej istoty.

(Więcej – aczkolwiek w podobnym tonie – tutaj).

19 December 2011

Faktyczne źródło zła

Jakiś czas temu w innym miejscu miałem okazję pogadać sobie nieco na temat źródła zła. Problem bywa często niewłaściwie stawiany. Niekiedy nawet do tego stopnia, że sam diabeł zaczyna się nami interesować (jak bowiem wiadomo, tkwi on w szczegółach).

Skąd zło w Bożym świecie? – zastanawia się Zofia Sajdek. Odpowiadam: z wolenia.

Odpowiedź – jak widać – jest raczej prosta, a w swej prostocie po prostu piękna:

„Złem” nazywam to, co krępuje wolę. Jednakże krępuje ją nie tak, że – jako coś istniejącego – „zło” miałoby się narzucać człowiekowi i podporządkowywać go sobie, zmuszając do ucieczki w wolenie czegoś innego, lecz tak, że owo skrępowanie woli pochodzi od człowieka, z uwagi na samo wolenie przez niego czegoś innego.
Ponieważ to, co nie „znajduje się” w zasięgu konkretnej woli czegoś innego, stoi już jednak obok człowieka jako nagi fakt, uważa go człowiek za coś krępującego wolę, co ta musiałaby najpierw wyeliminować, aby móc podążać w stronę swego spełnienia.

Wolenie (z góry już objuczonego wartością) czegoś innego przybiera postać nie-wolenia tego, co przebywa pośród nas, a czemu w związku z tym nadaje się wartość negatywną. To-negatywne, to istniejące zło musi zostać wyeliminowane, aby ludzka wola czegoś innego wyzwoliła się z krępujących ją kajdan bytu w drodze do swojego zaspokojenia.

W ten oto sposób „zło” staje się: 1) tym, co jest, 2) tym, co można tropić w świecie i 3) tym, co można usunąć, na przykład przez różnego rodzaju wyrafinowane „polityki” społeczne i kryminalne.

Tymczasem to, co jest – nagi fakt – stoi obok człowieka w pokorze swej absolutnej bezwartościowości.

Swoje „złe” samopoczucie uzasadniamy ogarniającym nas zewsząd złem, podczas gdy to, co zewsząd ogarniające, dopiero staje się tym, co złe, z powodu naszego samopoczucia.

(Szerzej za ten temat – raczej w luźnej formule – tutaj).

05 December 2011

na cztery ręce - rozmowy z Fregem

Na podstawie tekstu: G. Frege, "Sens i znaczenie", [w:] Pisma semantyczne.
Z dedykacją dla I roku doktorantów UO.
Głos pierwszy (K.D.):


- Frege, czy zachodzi związek pomiędzy sensem a znaczeniem?

- Frege w swoim artykule rozważa dwie równoważności:1.  a=a oraz 2. a=b.
Żeby dowieść prawdziwości pierwszego nie trzeba więcej niż znajomości języka. Wobec drugiego konieczna jest konfrontacja z rzeczywistością. Aby jaśniej ukazać charakter wyrażeń językowych, Frege dokonuje odróżnienia sensu i znaczenia. Tłumacz, B. Wolniewicz, niemieckie bedeutung tłumaczy jako „znaczenie” ale może jaśniejsze byłoby „odniesienie” ponieważ „znaczenie” pewnego wyrażenia odnosi nas do konkretnego przedmiotu do którego się ono odnosi. Frege posługuje się przykładem księżyca, dla którego wyrażenia znaczeniem jest księżyc. Z kolei sensem, wg Fregego, jest sposób w jaki dany przedmiot jest przedstawiany, np. ów księżyc w lunecie.
A wracając  do równań: pierwsze z nich, czyli a=a będzie identyczne wtedy kiedy zarówno to po lewej jak i to po prawej będą miały to samo znaczenie jak i ten sam sens. Drugie, czyli a=b identyczność uzyska wtedy kiedy będą miały to samo znaczenie ale różnić się będą sensem (dany przedmiot przedstawiać będą pod różnymi aspektami). Odpowiadając na pytanie zawarte powyżej, Frege stwierdza, że to dzięki sensowi możliwe jest określenie znaczenia wyrażenia. Innymi słowy najpierw chwytamy sens a dopiero potem znaczenie.  

03 December 2011

Skąd zło w Bożym świecie?

-->
Klasyczny problem teodycei przedstawia się następująco: jeśli Bóg rzeczywiście jest zarazem kochający i wszechmocny, dlaczego nie przeciwdziała złu i cierpieniu w świecie? Przecież wie o tym, co się dzieje, nie może tego chcieć i potrafi ten stan naprawić. W odpowiedzi albo rezygnuje się z idei Boga Stwórcy, albo z jednego z wymienionych Bożych przymiotów. Zawsze można też odmówić zmierzenia się z problemem, uznając Bożą niepoznawalność, czyli przyznając Tajemnicy autonomiczną przestrzeń w racjonalnym dyskursie. Atoli wszystkie wymienione możliwości wydać się mogą co najmniej niesatysfakcjonujące.
Jedną ze słynnych odpowiedzi na pytanie o milczenie Boga – tym razem w obliczu zbrodni Holokaustu – przedstawił Hans Jonas: doskonały Bóg, podobnie jak w żydowskiej koncepcji cimcum, wyrzekł się swojej wszechmocy, by zrobić miejsce dla człowieka i jego wolności; stąd w przestrzeni bez Boga mogło rozplenić się zło. Co jednak, jeśli przyjmiemy, że Bóg nie jest doskonały, bo to Jego wyrzeczenie nie było dobrowolne tudzież okazało się nieodwracalne? A skoro tak, to czy godzi się obnażać Boże niedoskonałości?
Przed popełnieniem zbrodni demaskacji ucieka biblijny Hiob. Gdy po wszystkich zesłanych niedolach przemawia doń Bóg, Hiob zaprzestaje narzekań na swój wypełniony cierpieniem los. Uznaje się, że Hiob, milcząc, uznaje niezbadaność wyroków Wszechmocnego. Jednak, zdaniem Slavoja Žižka, Hiob milknie podczas ostatniej mowy Boga z zupełnie innego powodu: to moment, w którym zdaje sobie sprawę z Bożej impotencji – i zachowuje to spostrzeżenie dla siebie. Doświadczywszy Bożej bezsilności, ukrywa wstydliwy fakt, z miłości do Niego.
Nie ulega wątpliwości, że człowiek doświadcza zła i cierpienia każdego dnia swego życia. Nic nie jest takie, jak być powinno – a mimo to, sądząc ze statystyk, przyjęcie postawy ateistycznej wydaje się wymagać niemałego wysiłku. Dlaczego ludzie, wbrew wszelkim niepowodzeniom, traktują świat jak partnera dialogu, implicite uznając obecność Mind of God? Czy tylko po to, by „uratować ukochanego Innego od hańby”*? To pytanie pozostawię otwarte.


* Žižek S., O wierze, Aletheia, Warszwa 2008, s. 38.

01 December 2011

Reflexionen zu Husserl, der Phänomenologie und der Wissenschaft



 Phänomenologie als eine der einflussreichsten philosophischen Strömungen des 20. Jahrhunderts ist immer wieder Gegenstand des erneuten Interesses. Sie hat einen entscheidenden Einfluss auf zahlreiche Denker und konkrete Wissenschaften ausgeübt und tut dies bis heute. Auf die Phänomenologie wird man in verschiedenen aktuellen Kontexten aufmerksam: den philosophischen Kernfragen der Kognitionswissenschaften, der Analyse der ästhetischen Text- und Bildverständnisse, der Begegnung mit fremden Kulturen, der Diskussion über soziale Strukturen oder konkrete Aufgaben der Entwicklungspsychologie und Pädagogik (z. B. bei der Analyse des Verhältnisses zwischen Mutter und Kind [vgl. Meyer-Drawe 1987]). Obwohl diese imposante Liste fortgeführt werden könnte, bleibt ein Aspekt in der Diskussion unberücksichtigt – nämlich der Zusammenhang zwischen Phänomenologie und Methodologie der Naturwissenschaften. Paradoxerweise wurde in der Entstehungsphase der phänomenologischen Methode ihre Beziehung zur Wissenschaft als eine Grundlage für weitere philosophische Betrachtungen wahrgenommen. 
Die phänomenologische Methode, die durch Edmund Husserl (1859-1938) begründet wurde, ist eine Vorschrift, die Sachen selbst, also in ihrem Wesensgehalt erscheinen zu lassen – mithilfe eines sich in die jeweiligen philosophischen Gebiete sachgemäß einfühlenden Schauens und Aufdeckens. Diese Methode operiert mit einem besonderen Begriffsapparat, der charakteristisch ist. Die Grundkonstellation ist von methodologischen Motiven – Begriffen des Phänomens, der transzendentalen und eidetischen Reduktion, des In-der-Welt-Seins (also die Perspektive der ersten Person) und der Lebenswelt gebaut. Mithilfe dieser neu definierten Termini wurde eine philosophische, sichere Erkenntnis projektiert, die mit unserem alltäglichen Denken konfrontiert wird.
Mit dieser kurzen Analyse sollen die Versäumnisse in Bezug auf die Verknüpfung der Phänomenologie mit den Wissenschaften aufgegriffen werden. Die Frage greift metawissenschaftlich Edmund Husserls methodologische Stellung auf. Diese Reflexionen sollen zu einem besseren Verständnis des phänomenologischen Denkansatzes führen, aber zusätzlich das Stereotyp der „Nutzlosigkeit der philosophischen Reflexion für die wissenschaftliche Tätigkeit“ abbauen.