15 February 2015

Berlin Practical Philosophy International Forum e.V.

I tak w roku 2015 projekt mający swoje korzenie w blogosferze, zamienia się w międzynarodowe stowarzysznie Berlin Practical Philosophy International Forum e.V., wspierane przez grono akademików, artystów oraz pasjonatów, którym filozofia praktyczna oraz edukacja online leżą na sercu. Wydarzeniem inauguracyjnym działalność stowarzyszenia jest berlińska konferencja w sierpniu 2015: John Lachs’s Practical Philosophy.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam więc serdecznie na stronę: http://berlinphilosophyforum.org/

Tym samym dziękuję autorom bloga, sponsorom, patronom, wszystkim zaangażowanym i wspierającym wydarzenia związane z Philosophical THINK Tank oraz, last but not least, odwiedzającym tę stronę. Koordynować ten projekt było prawdziwym zaszczytem oraz wielką przygodą.

Maja Niestrój



http://berlinphilosophyforum.org/

15 January 2014

Czy warto blogować o filozofii?

Czy warto blogować o filozofii? A jeśli warto, to jak to robić? Literatura filozoficzna nie zajmuje w Polsce uprzywilejowanego miejsca, a określenie „ale z Ciebie filozof” ma znaczenie raczej pejoratywne. Choć z drugiej strony, nie jest też chyba tak najgorzej: Kołakowski wciąż czytany, Heller zapatrzony w niebo i Kosmos nagrodami uhonorowany, Hartman – ostatnio również i eseista Polityki, głupich pytań się nie boi. A więc przynajmniej coś się publikuje i wydaje w wersji papierowej oraz na czytniki. Pewnie więc i czyta się. Albo dokładniej – jak "niektórzy lubią poezję", tak niektórzy czytają o filozofii. Wśród tych znajdą się tacy, co preferują lekkostrawną refleksję do porannej kawy i tacy, co odważnie sięgają po soczystych klasyków. Filozofia ma więc różne twarze, a co za tym idzie i uprawiać ją można na co najmniej kilka sposobów: pisać teksty twórczo dyscyplinę tę rozwijające, popełniać eseje, czy popularyzować na wszelkie możliwe sposoby. Do czego nadałby się blog? Zaryzykuję odpowiedź va banque: do wszystkiego. Jeśli tylko będzie narzędziem właściwie użytym.

Kolejne pytanie, którym zaczyna się doskonale, bo kontrowersyjnie i z przytupem: czym różniłoby się filozofowanie od nie-filozofowania? Podchwytliwe, bo zdania będą podzielone, a założone zostało implicite, że filozofia jakoś wyróżniać się musi. Mówić można o czyjejś filozofii jako pewnym światopoglądzie i o refleksji filozoficznej wpisanej w dzieła literackie czy kino, o filozofii popularnej (do której będą należały teksty klasyczne jak te Platona czy Marksa – co powtarzam za Hartmanem, którego ten pogląd podzielam) i filozofii akademickiej (tej powstającej w zaciszu uniwersyteckich katedr). I nigdy nie będzie zgody, czy powieści Sartre’a lub Gombrowicza to tylko literatura czy już trochę filozofia. 

21 January 2013

Hannah Arendt (film)

Hannah Arendt (2012); reżyseria: M. von Trotta; scenariusz: M. von Trotta, P. Katz; produkcja: Francja, Kanada, Niemcy, Izrael.

Wybierając się na film Margarethe von Trotta Hannah Arendt, bardziej się obawiałam, niż odczuwałam ekscytację. Zastanawiałam się, jak kino może oddać postać kobiety filozofa czy - jak sama zwykła siebie nazywać - teoretyka polityki, której myśl jest tak intensywnie obecna we współczesnym dyskursie metapolitycznym. Arendt żywiła silne przekonanie o powtarzalności wydarzeń, a za jedyny sposób na uchronienie się przed błędami przeszłości, uważała krytyczne myślenie. Jej dziedzictwem jest więc ciągłe rozczytywanie pozostawionej przez nią filozofii we współczesnych kontekstach. I tak się dzieje. Arendt jest wciąż czytana, słuchana, a nawet oglądana (online dostępne są fragmenty wywiadów). Jak więc zastąpić jej twarz inną, jak odtworzyć charakterystycznie zachrypnięty głos? Chyba jedynie papieros w dłoni jako stały atrybut filozofki nie może budzić kontrowersji. Dodatkowo problematyka społecznej odpowiedzialności, roli jednostki, banalności zła, prawdy i polityki podana na sposób filozoficzny przy użyciu wypracowanego, ale i hermetycznego aparatu pojęciowego, nie wydaje się być bardzo "kinowa".



16 May 2012

O uniwersytecie


Drugi dzień opolskiej konferencji interdyscyplinarnej "Odnaleźć się w czasie i przestrzeni" (Opole, 10-11.05.12, OU) zakończyła debata dotycząca kształtu i roli współczesnego uniwersytetu. Gośćmi byli: dr hab. Iwona Alechnowicz-Skrzypek, dr Anna Bokszczanin, prof. Adam Grobler, prof. Andrzej Noras. Debatę poprowadziły Dorota Barcik oraz Dominika Hamerla.

Podczas debaty pod adresem współczesnego polskiego uniwersytetu padło wiele gorzkich słów: że jest on pozbawioną tożsamości "rzeczpospolitą profesorską", "uniwersytetem fikcyjnym" regulowanym przez kolejne nazbyt pośpiesznie wprowadzane (choć i tak spóźnione) ustawy, szkółką, w której odpytywanie wyparło zdobywanie wiedzy i poszukiwanie prawdy. Według dyskutantów stan taki jest konsekwencją zmian polityczno-obyczajowych w szkolnictwie wyższym: wdrażania międzynarodowych standardów kształcenia oraz nowego rozumienia uniwersytetu, jako konkurującego podmiotu rynkowego. Zmiany te, choć same w sobie dobre, mogą pozytywnie wpłynąć na kondycji uniwersytetu dopiero, gdy będzie im towarzyszyć efektywna alokacja środków, myślenie strategiczne na poziomie polityki oświatowej, ale i planowania rozwoju konkretnych placówek, jak i - co być może najważniejsze - zmiana w mentalności społeczności akademickiej. Obecnie obszary te pozostawiają wiele do życzenia i wiele do zrobienia. 
Współczesna idea uniwersytetu, na co przystali wszyscy uczestnicy debaty, powinna być realizowana głównie poprzez rzetelną działalność badawczą ośrodków akademickich. Uniwersytet miałby być miejscem wytwarzania oraz przekazywania nowej wiedzy.
 Maja Niestrój

Pogłos dyskusji 
(zapraszamy do udziału za pośrednictwem komentarzy lub wypowiedzi przesyłanych na adres emailowy: maja.niestroj@gmail.com):

M.N.: Podczas debaty poruszano wielokrotnie instytucjonalny i strukturalny aspekt organizacji uniwersytetu, zabrakło jednak słowa od i o studentach, grupie, która stanowi podstawę uniwersyteckiej piramidy. Należąc do tej licznej społeczności, pozwolę sobie zabrać głos.

05 May 2012

Głos w dyskusji - "słaba", "silna" płeć?

W ramach komentarza do dyskusji:"Słaba", "silna" płeć? (Opole, Cafe Tequila, 26.04.12).
"Spotkanie z Malwiną Popiołek i Dominiką Hamerlą było kontynuacją dyskusji o mężczyznach i kobietach. Tym razem prelegentki pragnęły poddać pod dyskusję dwa różne spojrzenia na płeć. Dominika Hamerla skupiła się na biologicznych uwarunkowaniach związanych z płcią (ang. sex), a jej głównym tematem jest teoria mówiąca o zagrożeniu biologicznego istnienia płci męskiej. Z kolei Malwina Popiołek przedstawiła problem płci z punktu widzenia społecznych uwarunkowań (ang. gender), jak społeczne konsekwencje emancypacji kobiet, czy kondycja roli społecznej współczesnych mężczyzn, by na koniec zastanowić się nad tym, czy grozi nam matriarchat." (Źródło: https://www.facebook.com/events/198243473624919/)
M.N.: W mojej opinii nazywanie jednej płci słabą a drugiej silną, jest wspieraniem stereotypów, niekorzystnych w swych konsekwencjach społecznych zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Bycie płcią silną kojarzone jest z obowiązkami i ochronę płci słabej, zwolnionej w naturalny sposób z podobnych zobowiązań wobec płci silnej. Taki podział mógłby być uzasadniony, gdybyśmy mieli do czynienia z twardym, stałym podziałem ról (bez względu na to jaka rola byłaby przypisywana kobiecie, a jaka mężczyźnie). Obecnie model rodziny, lokalnej społeczności, społeczeństwa wydają się być w fazie przeobrażeń, szczególnie wobec faktu przyspieszenia procesów globalizacyjnych. Podział na silnych i słabych nie sprzyja konstruktywnej dyskusji, która winna być prowadzona przez równouprawnione strony. Dyskusja taka jest i będzie konieczna, byśmy mogli sprostać nadchodzącym wyzwaniom - tym o charakterze biologicznym oraz tym kulturowym. 

Zapraszam do dyskusji.

06 February 2012

Drugie myśli o paradygmacie. Ewolucja poglądów Thomasa S. Kuhna?

W Strukturze rewolucji naukowych  Thomas S. Kuhn, jeden z najsławniejszych filozofów i historyków nauki, przedstawił swoją nowatorską koncepcję natury i rozwoju nauki. Centralną rolę w tej koncepcji odgrywa pojęcie „paradygmatu”. Kuhn uważał, że zanim dana dyscyplina naukowa przyjmie postać dojrzałą, poprzedza ją okres przedparadygmatyczny, kiedy to rywalizują ze sobą różne szkoły. Dopiero po jednomyślnym przyjęciu przez większość przedstawicieli tej dyscypliny jednego wspólnego paradygmatu rozpoczyna się okres nauki normalnej, w ramach której można wreszcie prowadzić owocne badania. Nauka normalna nieustannie ma do czynienia z niezgodnymi z paradygmatem faktami, które uczeni próbują jednak rozwiązać na gruncie tego paradygmatu. Gdy uczeni uznają ostatecznie, że rzeczywiście natrafili na anomalie, nauka normalna wchodzi w fazę kryzysu i zaczynają się badania nadzwyczajne, z których może wyłonić się nowy paradygmat, tłumaczący owe anomalie. Przyjęcie nowego paradygmatu to rewolucja naukowa. Kuhn mówił o rewolucji, gdyż kolejne paradygmaty są niewspółmierne, czyli sprzeczne ze sobą – mogą różnić się pod względem ontologicznym, metodologicznym i językowym. Akceptacja nowego paradygmatu oznacza zatem zerwanie z dawną wizją świata i rozumieniem naukowości.

27 January 2012

Pojęcie paradygmatu w ujęciu Thomasa Kuhna

Thomas Samuel Kuhn (1922-1996) był z wykształcenia fizykiem. Po tym, jak zaproponowano mu, aby wygłosił wykład z fizyki dla laików w dziedzinie nauk przyrodniczych, Kuhn przeniósł jednak swoje zainteresowania na teren historii nauki. Owocem badań Kuhna w tej dziedzinie jest wydana po raz pierwszy w 1962 roku książka, w której przedstawił on swoją koncepcję na temat istoty i rozwoju nauki – Struktura rewolucji naukowych . Twierdzenia zawarte w tej książce silnie oddziałały na różne kręgi intelektualne, w tym przede wszystkim na filozofów i historyków nauki, ale także na naukowców czy nawet socjologów i psychologów. Według Kazimierza Jodkowskiego „Przyczyną tego było zarówno nowatorskie ujęcie rozwoju nauki, jak też wiele kontrowersyjnych tez” . W odróżnieniu od wcześniejszych ujęć pozytywistów logicznych czy Karla R. Poppera, którzy przyjmowali ponadhistoryczne kryteria naukowości, Kuhn był przedstawicielem uhistorycznionej filozofii nauki. W tym ujęciu rozumienie naukowości zmienia się z upływem czasu .
    Celem mojego tekstu jest przedstawienie podstawowych kategorii w ujęciu Kuhna oraz ich związku z kuhnowską wizją rozwoju nauki.

Pojęcie paradygmatu
   
Centralną rolę w koncepcji Kuhna odgrywa pojęcie „paradygmatu”. Przez paradygmat Kuhn rozumiał „powszechnie uznawane osiągnięcia naukowe, które w pewnym czasie dostarczają społeczności uczonych modelowych problemów i rozwiązań”.

02 January 2012

Czas ucieka, wieczność czeka...

Wadowice, Polska: inskrypcja na zegarze słonecznym (źródło)


Tak rozumiem to zdanie:

Czas jest tym, co ucieka. Przelewa się przez palce. Niknie. Nie może nie uciekać. Czas jest uciekający, a to, co uciekające – wskazuje na czas.

Czas nie ucieka „sobie”, lecz temu, kto żyje w odniesieniu do czasu – kto właściwie sam jest czasowy (by nie rzecz: na chwilę). Ucieka temu, kto chciałby go zatrzymać, utrwalić, i w tym trwaniu pozbawić go jego uciekającej istoty. Ucieka człowiekowi.

Wieczność jest tym, co czeka. Nie może nie czekać. Wieczność jest czekająca, a to, co czekające – wskazuje na wieczność. Nie czeka „na nas” ani „nas kiedyś”, nie na siebie ani coś innego poza sobą, lecz w sposób trwały i czysty: czeka zawsze i na nic. Wieczność jest tym, co czekające w nas, a skoro czekające w tym, co czasowe, to czekające tak, by nas unicestwić.

Wieczność nas stale unicestwia, wskazując na Nic naszej istoty.

(Więcej – aczkolwiek w podobnym tonie – tutaj).

19 December 2011

Faktyczne źródło zła

Jakiś czas temu w innym miejscu miałem okazję pogadać sobie nieco na temat źródła zła. Problem bywa często niewłaściwie stawiany. Niekiedy nawet do tego stopnia, że sam diabeł zaczyna się nami interesować (jak bowiem wiadomo, tkwi on w szczegółach).

Skąd zło w Bożym świecie? – zastanawia się Zofia Sajdek. Odpowiadam: z wolenia.

Odpowiedź – jak widać – jest raczej prosta, a w swej prostocie po prostu piękna:

„Złem” nazywam to, co krępuje wolę. Jednakże krępuje ją nie tak, że – jako coś istniejącego – „zło” miałoby się narzucać człowiekowi i podporządkowywać go sobie, zmuszając do ucieczki w wolenie czegoś innego, lecz tak, że owo skrępowanie woli pochodzi od człowieka, z uwagi na samo wolenie przez niego czegoś innego.
Ponieważ to, co nie „znajduje się” w zasięgu konkretnej woli czegoś innego, stoi już jednak obok człowieka jako nagi fakt, uważa go człowiek za coś krępującego wolę, co ta musiałaby najpierw wyeliminować, aby móc podążać w stronę swego spełnienia.

Wolenie (z góry już objuczonego wartością) czegoś innego przybiera postać nie-wolenia tego, co przebywa pośród nas, a czemu w związku z tym nadaje się wartość negatywną. To-negatywne, to istniejące zło musi zostać wyeliminowane, aby ludzka wola czegoś innego wyzwoliła się z krępujących ją kajdan bytu w drodze do swojego zaspokojenia.

W ten oto sposób „zło” staje się: 1) tym, co jest, 2) tym, co można tropić w świecie i 3) tym, co można usunąć, na przykład przez różnego rodzaju wyrafinowane „polityki” społeczne i kryminalne.

Tymczasem to, co jest – nagi fakt – stoi obok człowieka w pokorze swej absolutnej bezwartościowości.

Swoje „złe” samopoczucie uzasadniamy ogarniającym nas zewsząd złem, podczas gdy to, co zewsząd ogarniające, dopiero staje się tym, co złe, z powodu naszego samopoczucia.

(Szerzej za ten temat – raczej w luźnej formule – tutaj).

05 December 2011

na cztery ręce - rozmowy z Fregem

Na podstawie tekstu: G. Frege, "Sens i znaczenie", [w:] Pisma semantyczne.
Z dedykacją dla I roku doktorantów UO.
Głos pierwszy (K.D.):


- Frege, czy zachodzi związek pomiędzy sensem a znaczeniem?

- Frege w swoim artykule rozważa dwie równoważności:1.  a=a oraz 2. a=b.
Żeby dowieść prawdziwości pierwszego nie trzeba więcej niż znajomości języka. Wobec drugiego konieczna jest konfrontacja z rzeczywistością. Aby jaśniej ukazać charakter wyrażeń językowych, Frege dokonuje odróżnienia sensu i znaczenia. Tłumacz, B. Wolniewicz, niemieckie bedeutung tłumaczy jako „znaczenie” ale może jaśniejsze byłoby „odniesienie” ponieważ „znaczenie” pewnego wyrażenia odnosi nas do konkretnego przedmiotu do którego się ono odnosi. Frege posługuje się przykładem księżyca, dla którego wyrażenia znaczeniem jest księżyc. Z kolei sensem, wg Fregego, jest sposób w jaki dany przedmiot jest przedstawiany, np. ów księżyc w lunecie.
A wracając  do równań: pierwsze z nich, czyli a=a będzie identyczne wtedy kiedy zarówno to po lewej jak i to po prawej będą miały to samo znaczenie jak i ten sam sens. Drugie, czyli a=b identyczność uzyska wtedy kiedy będą miały to samo znaczenie ale różnić się będą sensem (dany przedmiot przedstawiać będą pod różnymi aspektami). Odpowiadając na pytanie zawarte powyżej, Frege stwierdza, że to dzięki sensowi możliwe jest określenie znaczenia wyrażenia. Innymi słowy najpierw chwytamy sens a dopiero potem znaczenie.  

03 December 2011

Skąd zło w Bożym świecie?

-->
Klasyczny problem teodycei przedstawia się następująco: jeśli Bóg rzeczywiście jest zarazem kochający i wszechmocny, dlaczego nie przeciwdziała złu i cierpieniu w świecie? Przecież wie o tym, co się dzieje, nie może tego chcieć i potrafi ten stan naprawić. W odpowiedzi albo rezygnuje się z idei Boga Stwórcy, albo z jednego z wymienionych Bożych przymiotów. Zawsze można też odmówić zmierzenia się z problemem, uznając Bożą niepoznawalność, czyli przyznając Tajemnicy autonomiczną przestrzeń w racjonalnym dyskursie. Atoli wszystkie wymienione możliwości wydać się mogą co najmniej niesatysfakcjonujące.
Jedną ze słynnych odpowiedzi na pytanie o milczenie Boga – tym razem w obliczu zbrodni Holokaustu – przedstawił Hans Jonas: doskonały Bóg, podobnie jak w żydowskiej koncepcji cimcum, wyrzekł się swojej wszechmocy, by zrobić miejsce dla człowieka i jego wolności; stąd w przestrzeni bez Boga mogło rozplenić się zło. Co jednak, jeśli przyjmiemy, że Bóg nie jest doskonały, bo to Jego wyrzeczenie nie było dobrowolne tudzież okazało się nieodwracalne? A skoro tak, to czy godzi się obnażać Boże niedoskonałości?
Przed popełnieniem zbrodni demaskacji ucieka biblijny Hiob. Gdy po wszystkich zesłanych niedolach przemawia doń Bóg, Hiob zaprzestaje narzekań na swój wypełniony cierpieniem los. Uznaje się, że Hiob, milcząc, uznaje niezbadaność wyroków Wszechmocnego. Jednak, zdaniem Slavoja Žižka, Hiob milknie podczas ostatniej mowy Boga z zupełnie innego powodu: to moment, w którym zdaje sobie sprawę z Bożej impotencji – i zachowuje to spostrzeżenie dla siebie. Doświadczywszy Bożej bezsilności, ukrywa wstydliwy fakt, z miłości do Niego.
Nie ulega wątpliwości, że człowiek doświadcza zła i cierpienia każdego dnia swego życia. Nic nie jest takie, jak być powinno – a mimo to, sądząc ze statystyk, przyjęcie postawy ateistycznej wydaje się wymagać niemałego wysiłku. Dlaczego ludzie, wbrew wszelkim niepowodzeniom, traktują świat jak partnera dialogu, implicite uznając obecność Mind of God? Czy tylko po to, by „uratować ukochanego Innego od hańby”*? To pytanie pozostawię otwarte.


* Žižek S., O wierze, Aletheia, Warszwa 2008, s. 38.

01 December 2011

Reflexionen zu Husserl, der Phänomenologie und der Wissenschaft



 Phänomenologie als eine der einflussreichsten philosophischen Strömungen des 20. Jahrhunderts ist immer wieder Gegenstand des erneuten Interesses. Sie hat einen entscheidenden Einfluss auf zahlreiche Denker und konkrete Wissenschaften ausgeübt und tut dies bis heute. Auf die Phänomenologie wird man in verschiedenen aktuellen Kontexten aufmerksam: den philosophischen Kernfragen der Kognitionswissenschaften, der Analyse der ästhetischen Text- und Bildverständnisse, der Begegnung mit fremden Kulturen, der Diskussion über soziale Strukturen oder konkrete Aufgaben der Entwicklungspsychologie und Pädagogik (z. B. bei der Analyse des Verhältnisses zwischen Mutter und Kind [vgl. Meyer-Drawe 1987]). Obwohl diese imposante Liste fortgeführt werden könnte, bleibt ein Aspekt in der Diskussion unberücksichtigt – nämlich der Zusammenhang zwischen Phänomenologie und Methodologie der Naturwissenschaften. Paradoxerweise wurde in der Entstehungsphase der phänomenologischen Methode ihre Beziehung zur Wissenschaft als eine Grundlage für weitere philosophische Betrachtungen wahrgenommen. 
Die phänomenologische Methode, die durch Edmund Husserl (1859-1938) begründet wurde, ist eine Vorschrift, die Sachen selbst, also in ihrem Wesensgehalt erscheinen zu lassen – mithilfe eines sich in die jeweiligen philosophischen Gebiete sachgemäß einfühlenden Schauens und Aufdeckens. Diese Methode operiert mit einem besonderen Begriffsapparat, der charakteristisch ist. Die Grundkonstellation ist von methodologischen Motiven – Begriffen des Phänomens, der transzendentalen und eidetischen Reduktion, des In-der-Welt-Seins (also die Perspektive der ersten Person) und der Lebenswelt gebaut. Mithilfe dieser neu definierten Termini wurde eine philosophische, sichere Erkenntnis projektiert, die mit unserem alltäglichen Denken konfrontiert wird.
Mit dieser kurzen Analyse sollen die Versäumnisse in Bezug auf die Verknüpfung der Phänomenologie mit den Wissenschaften aufgegriffen werden. Die Frage greift metawissenschaftlich Edmund Husserls methodologische Stellung auf. Diese Reflexionen sollen zu einem besseren Verständnis des phänomenologischen Denkansatzes führen, aber zusätzlich das Stereotyp der „Nutzlosigkeit der philosophischen Reflexion für die wissenschaftliche Tätigkeit“ abbauen.

14 November 2011

O szukaniu i łamaniu symetrii w nauce

Z archiwum.

Symetria już od czasów platońskich kojarzona jest z doskonałością. Na każdym kroku ulegamy pokusie jej poszukiwania: jeśli nie porusza nas  intuicyjne i matematyczne piękno symetrii, to przynajmniej niemal doskonale dwustronna symetria ludzkiego ciała. Muzyka, sztuka, taniec, poezja, architektura – wszystkie te ludzkie wytwory są nią przesiąknięte. Już starożytni architekci, a później ich następcy w wiekach średnich czy czasach nowożytnych, projektowali budowle wykorzystując różnorodne symetrie kształtów (choćby bryły foremne) oraz symetrię układów przestrzennych. Muzycy tworzyli utwory, których forma i struktura wewnętrzna opierały się zarówno na symetrii czasowej, jak i dźwięków[1]. Rodzi się więc pytanie: dlaczegóż z nauką miałoby być inaczej? Czy nie moglibyśmy poszukiwania czy łamania występujących symetrii potraktować jako przyczynku do rozwoju nauki? Nawet jeśli całe zagadnienie sprowadzić do ludzkiego nawyku myślowego lub ograniczyć do analizy źródeł inspiracji danego badacza, to wciąż ma ono znaczenie – według Reichenbachowskiego rozróżnienia – w kontekście odkrycia.

01 November 2011

EUTANAZJA, EGOCENTRYZM I SPOŁECZNY LETARG CZĘSTO IDĄ A PARZE

„Dying is not a crime”
Jack Kevorkian
Czasem mam wrażenie, że piszę o rzeczach tak jasnych i zwyczajnych, iż popełniam swoisty plagiat w stosunku do opinii społecznej czy też większości członków społeczeństwa (sapiens z definicji). Istnieje różnica. A jednak jest wiele kwestii i dylematów, które mimo zainteresowania i ciągłych debat, nie zostają rozwiązane. Jedną z nich, bardziej stabuizowaną, niż aborcja czy legalizacja narkotyków razem wzięte, jest eutanazja.
Problem jest nad wyraz złożony i już samo myślenie o nim powoduje ucisk w żołądku, szczególnie dla tych, dla których życie et sacrum. Dla mnie. Przez długi czas nie byłam w stanie pojąć, jak ktoś może chcieć się zabić. Do dziś zresztą myśli te mnie nie opuszczają. Nie byłam w stanie myśleć o lekarzach dokonujących eutanazji inaczej, jak o bezwzględnych i zimnych bożkach, którzy szafują ludzkim tętnem i oddechem. Dziś już tak nie twierdzę.
Jeśli popatrzymy na ludzi pragnących eutanazji przez pryzmat korzyści i strat, to możemy podzielić poszczególne płaszczyzny na dwie grupy. Osoby cierpiące, nieuleczalnie chore, umierające, które chcą dokonać eutanazji przynoszą korzyści z punktu widzenia choćby ekonomii, biologii, filozofii, straty zaś z punktu widzenia religii, medycyny etc. Schemat fajny, trochę nieludzki, ale czy regulacje, dogmaty, założenia ex cathedra zawsze stoją po stronie człowieka?
Jak bardzo człowiek chce tego, czego chce? Jak bardzo można ufać drugiemu, że wie, co robi, nawet jeśli wielokrotnie sprawdzono, iż jest świadomy i umysłowo zdrowy? Czy jako lekarz, będę sobie w stanie wybaczyć, spać spokojnie z myślą, ze wstrzyknąłem pacjentowi truciznę? 

23 August 2011

O ZALETACH I WADACH MYŚLENIA O ŚMIERCI

Lubię moje obecne życie i tak sobie myślę, że gdyby starczyło mi czasu, osiągnęłabym w trakcie jego trwania, wszystko. WSZYSTKO. Tak naprawdę jedynym czynnikiem, który nas ogranicza, jesteśmy my sami, nasze umysły. I śmierć. Śmierć rozumiana jako regres, brutalne przerwanie constans continuum, koniec stanowiący odwieczne wyzwanie dla człowieka.
Jedni z nią walczą, inni godzą się z zaistniałymi faktami, inni z kolei pilnie się do niej przygotowują, aby ich nie zastała nagle, niczym te biblijne nieroztropne panny, które nie wzięły ze sobą oliwy do lamp. Religia ad re na tym lęku zbudowała fundament swojego jestestwa i obiecując życie wieczne, przygotowuje rzesze wiernych na tzw. sąd ostateczny. Niewierzący z kolei negują jakiekolwiek życie po śmierci (fascynujący oksymoron, zdaje się!), uważają przeto, że naszą obecną egzystencją musimy kierować rozumnie, a samym życiem cieszyć się (carpe diem). Istnieje również trzecia alternatywa, mająca w zamyśle jej autorów stanowić consensus dla dwóch powyższych, a mianowicie opisywana m.in. przez Wernera Huemer’a teoria innego wymiaru, wg której po śmierci znajdziemy się po prostu w całkiem innym świecie, innej rzeczywistości (andere Dimension). Nie można jej wszak opisać czy też porównać do czegoś nam znanego, na jej istnieje wskazują za to wyniki badań osób, które przeżyły śmierć kliniczną. Wymysł? Objaw strachu? Negacja nieuchronnego? Szkoda tego życia dla śmierci…

10 June 2011

dowód ontologiczny

Nie mamy pojęcia czegoś, ponad co nic większego nie można pomyśleć, w intelekcie – to przyznaje sam Anzelm, że dysponujemy jedynie nazwą. Tymczasem coś, ponad co nic większego nie można pomyśleć, musi być zarówno w rzeczywistości, jak i w intelekcie. W intelekcie tego nie ma. Coś, co jest zarówno w rzeczywistości, jak i w intelekcie, jest większe od czegoś, co jest tylko w rzeczywistości. Zatem Bóg nie istnieje.

25 May 2011

CZY STAROŚĆ TO FIKCJA?

Człowiek rozbudowuje siebie - względnie poddaje się rozbudowie - przez całe życie. Jest fascynującą, nieskończoną konstrukcją, kreowaną na podstawie konkretnego projektu. Materiały budowlane, z których ma się ona składać, posiadają różnego rodzaju strukturę i jakość, a poszczególne jej elementy tworzone są we właściwym sobie czasie. Ów projekt, czyli biografia matuzalema, ma ogromny wpływ na sposób funkcjonowania seniora w jesieni życia. Warto sobie jednakowoż zadać pytanie, czy summa summarum coś takiego jak jesień życia w ogóle istnieje… Jako termin poetycki – owszem, jako konstrukt społeczny – nie przeczę, ale z racjonalnego, pragmatycznego punktu widzenia?

05 May 2011

O demokracji. "Politeia" Platona

W ramach krytycznego namysłu nad pojęciem demokracji - o i po lekturze VIII Księgi Państwa Platona.


Zastanawiając się nad pojęciem demokracji - jako ustroju, formy życia społecznego, czy też zbioru pewnych kompetencji jednostki (idąc tropem trójpodziału Deweya[1]), powróciłam do lektury jednego z najistotniejszych Platońskich dialogów Politei oraz zawartej w nim krytyki ustroju demokratycznego. Z punktu widzenia Hannah Arendt jest to pierwsze dzieło traktujące o polityce z perspektywy w pełni filozoficznej, będące jednocześnie źródłem trwałego podziału pomiędzy obiema dyscyplinami[2]. Powstało, gdy polis pogrążało się w politycznym kryzysie, a pytania o jego przyszłość czy miejsce i rolę obywateli były bardziej niż aktualne. Wtedy to Platon przeciwstawił politycznemu działaniu filozoficzną refleksję, stawiającą w centrum zainteresowania sens i wartości, a porzucającą myślenie zorientowane na pożądane cele. Tego rodzaju namysł może wydać się również interesujący w czasach współczesnych – czasach zwątpienia w celowość działalności politycznej lub braku zainteresowania nią (swoistej powszechnej apolityczności).

29 April 2011

Miss or Mister Democracy?

Kurzfilmabend "Auf dem demekratischen Weg", Club der polnischen Versager in Berlin, 08.04.2011.

Inspiriert von dem Film "Miss Democracy" (Regi V. Romero) haben die Teilnehmern des Filmabends den besonderen Baum zusammen gebastelt. Jeder konnte sich als ein Mister oder eine Miss Democracy ausprobieren und auf die Frage - "Was bedeutet für mich Demokratie vor allem?" antworten. Alle Intuitionen, Meinungen und Ansichten wurden gesammelt und haben die Rolle den Blättern der demokratischen Pflanze bekommen.

Der Baum hat gezeigt wie unterschiedlich und auf wie viele Ebenen verstehen wir den Begriff "Demokratie". Also bedeutet Demokratie nur ein tatsächlich existierendes politisches System oder ein Ideal einer Regierungsform durch die Zustimmung der Mehrheit der Bürger? 
Mit philosophische Hilfe kommt John Dewey (1859-1952) mit Dreiteilung des Begriffs: Demokratie als Herrschaftsform, als Gesselschaftsform und als Lebensform. Die letzte war für Dewey unschätzbar, als eine Grundlage für alle soziale Beziehungen und Kommunikation in der Gesselschaft. Er hat auch diese Form - Lebensform und gleichzeitig eine soziale Idee - als die größte pedagogische und politische Aufgabe betrachtet. Hier gehören demokratischen Kompetenzen wie: Fairness, Toleranz, Solidarität, Partizipation usw. Hier können wir unsere Intuitionen und Vorstellungen über Demokratie, die ihre Platz auf dem Baum gefunden haben, anpassen.


22 April 2011

o projekcie "philosophical THINK tank" w Berlinie

"Filozofia dla aktywnych", z Mają Niestrój rozmawia Adam Gusowski, Polski Magazyn Radiowy/Funkhauseuropa/WDR, 20.04.2011, 12`30